poniedziałek, 14 listopada 2011

środa, 9 listopada 2011

Ludzie mody:Robert Ryżek – model z charakterem

Znana twarz na polskich wybiegach , model numer jeden, pełen osobistego uroku i intelektu. Swoją postawą łamie stereotypy ubogiego intelektualnie ” wieszaka na ubranie „. Jaki jest , jakie ma marzenia, z kim chciałby pracować w przyszłości i jak to się stało, że jest w tym miejscu i czasie?


Robert Ryżek by Bernard Michael Gueit

Adam Kwiatkowski: Jak to się stało, że znalazłeś się w tym miejscu, w którym stoisz ? Kto lub co skusiło Cię do podjęcia decyzji by pójść drogą modelingu?


Robert Ryżek: To była długa droga, przeplatana spontanicznością, trudami, potem i łzami, ale również radością i bezcennymi chwilami, które pozostaną na zawsze w pamięci. Jak się stało, że pojawiłem się w Warszawie? (moment zastanowienia…) Właśnie w tym miejscu pojawia się spontaniczność. Przyjechałem do Warszawy na tydzień, a po powrocie do Kamienia Pomorskiego, skąd pochodzę, oznajmiłem rodzicom, że się przeprowadzam. I tak sobie tutaj stoję na środku pokoju…i dziękuję tym, którzy byli w odpowiednim czasie i miejscu.
Natomiast jeśli chodzi o moją drogę życiową, to zawsze chciałem być aktorem. Raczej nie myślałem o modelingu i nic mnie nie kusiło by ruszać w tym kierunku. A jednak… praca modela ma bardzo dużo wspólnego z aktorstwem. Często trzeba wcielać się w różne postacie i oddać odpowiednio zabarwienie sytuacji.

A.K: Pomysł na bycie modelem spotkał się z dezaprobatą Twojego otoczenia? Czy rodzice wyrażali głośno swoje niezadowolenie ? Każdy rodzic chce, aby jego dziecko miało ustabilizowane życie, czego nie gwarantuje „ten” zawód.
R.R: Oczywiście, każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka jak najlepiej. Najważniejsze dla moich rodziców jest to, żebym skończył studia, zdobył tytuł Magistra i szedł przez życie z uśmiechem na twarzy. Nie miałem wątpliwości, że mój pomysł spotka się ze złymi opiniami, ale na szczęście były też dobre, które podtrzymywały na duchu. Słyszałem zdania typu: „…po co to robisz, strata czasu…”, czy „wyżej srasz niż d… masz”. Najważniejsze to pozytywne myślenie, wiara w siebie poparta działaniami i wysyłanie pozytywnej energii ludziom.

A.K: Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w tym biznesie? Może żałujesz, że poszedłeś tą drogą?

R.R:
Moja pierwsza sesja fotograficzna odbyła się we Wietnamie, gdzie pojechałem na wakacje i spędziłem tam niezapomniane cztery miesiące. Była to sesja dla tamtejszego magazynu modowego. Tak się zaczęło. Potem – nagranie dla telewizji i kolejne sesje. Nigdy w życiu nie byłem tak zdenerwowany, jak wtedy… Po pewnym czasie odkryłem w tym przyjemność wymieszaną z dreszczykiem emocji, to było jak eliksir szczęścia…


Robert Ryżek by Łukasz Dziewic

A.K: Wiele osób, z pewnością, chciałoby wiedzieć, jaki jest Robert Ryżek…

R.R: Wesoły, pozytywnie nastawiany do świata i ludzi, zawsze uśmiechnięty. Jestem dobrym człowiekiem, który dąży do swoich celów, ale nie za wszelką cenę. Lubię się zatrzymać i podać pomocną dłoń drugiej osobie. Przyjaciele mówią: „kiedy go potrzebuję zawsze jest”; ale na moją przyjaźń trzeba sobie zasłużyć.

A.K: Powiedz mi szczerze, jaki z Twoich sukcesów cieszy cię najbardziej i dlaczego?


R.R: Hmm… myślę, że każde zlecenie, które dostaję jest wyjątkowe i podchodzę do niego tak samo profesjonalnie. Niedawno uczestniczyłem w nagraniu filmu przedpokazowego, miałem okazję i przyjemność współpracować z reżyserem Xawerym Żuławskim. To było wspaniałe doświadczenie.

A.K: Jak, Twoimi oczyma, wygląda świat modela? U większości ludzi zajęcie to budzi kontrowersyjne opinie.

R.R:
Jak wygląda świat modela? Tak samo jak świat osoby medialnej. Jak w każdej grupie społecznej, czyhają na nas zagrożenia i jesteśmy na nie narażeni. Najważniejsze to nie dać się zwariować i pochłonąć przez ten świat. Pamiętaj, to nie jest zależność. Żyjesz w zepsutym świecie, ale to nie znaczy, że musisz być zepsuty.
A.K: Jakie masz przesłanie do wszystkich chłopaków, którzy chcieliby spróbować swoich sił w modelingu, lecz boją się presji otoczenia i opinii innych?

R.R: Bądźcie sobą, bez tzw. „parcia na szkło”. Ważna jest pokora, dużo pracy na sobą, wiara w siebie, pozytywne nastawienie i uśmiech na twarzy. Im prędzej uodpornimy się na presję, tym lepiej! Będzie ona nam towarzyszyć przez całe życie – szable w dłoń i głowa dumnie do góry! (śmiech )

A.K: Co widzisz, gdy patrzysz w swoją przyszłość? Paryż? Mediolan? Nowy York ? Jakie jest twoje największe marzenie zawodowe? Do jakiego szczebla kariery chciałbyś dojść?? Gdzie widzisz siebie za kilka lat?

R.R: Paryż, Mediolan, a potem – jak wisienka na torcie – Nowy York… hahaha… żartuję. Moim największym marzeniem zawodowym jest zrobienie kampanii dla wielkich zagranicznych marek. Marzy mi się udział w sesji z takimi osobami jak John Kortajarena, Sasha Pivovarova czy Anna Jagodzińska. Chciałbym wejść jak najwyżej się da, ale zobaczymy ile ma szczebli i jak długa jest ta moja drabina (śmiech).

poniedziałek, 7 listopada 2011

Wydarzenie : Poland Fashion Week

Czwartek.27-30 październik 2011.Łódź.Miasto staje się polskim Mediolanem.
Stolicą Polskiej mody.Godzina 14-wysiadam z pociągu.W podekscytowaniu szukam miłego taksówkarza,który przetransportuje mnie z punktu A do punktu B.Poruszanie się w mieście,którego się nie zna bez taksówki może sprawiać problem.Tym bardziej jeśli pakujesz całą szafę by wszystko mieć pod ręką.Mało czasu ,dużo przygotowań.Trzeba wyglądać nieskazitelnie.Nie można pozwolić sobie ma błędy.Ludzie z branży czekają.Trzeba zrobić wrażenie.Pakuje potrzebne rzeczy.Ruszam.Dużo pokazów.Trzeba zaszczycić swoją osobą jak najwięcej z nich.Perełką oczywiście jest pokaz z udziałem Jeremiego Scotta.Trzeba być jednak patryjotą i wesprzeć polskich projektantów.Brawa dla nich są cudowni,uzdolnieni i troszeczkę szaleni,ale w pozytywny sposób.Zachwycili.Szczególnie nasi przyjaciele Marcin Podsiadło i Michał Szulc.Ale to nie dziwi.Osobistym odkryciem była dla mnie kolekcja Natashy Pavluchenko.Znakomita.I choć Tomasz Jacyków twierdził,że to nie Mediolan to ja sądzę,że to coś więcej.Dziękuję wszystkim za tak wspaniały czas,atmosferę i wspomnienia.Można znaleźć rzeczy o które można mieć pretensje,ale o tym nie warto pisać.Dziękuję za akredytację i liczę na kolejne w przyszłych edycjach.Niezapomniane wrażenia i przeżycia.





Łukasz Szeląg/Michał Tuliński/Fashion Week Poland