czwartek, 30 czerwca 2011

Smerfetka debiutuje w modelingu.

To pierwszy tego typu transfer.Smerfetka zmienia zawód?Co na to jej fani? Sama zainteresowana milczy , jaj agent nie udziela komentarzy.Pozostaje nam jedynie ocenić zdjęcia.Cudowne nie są ,ale cudowna to jest woda z Lichenia. Po publikacji pojawiły się głosy iż powinna poddać się operacji przegrody nosowej.W końcu aktorką jest nie od dziś, więc ją stać.Zadziwia mnie fakt ,że w ogóle się nie starzeje.Pewnie ma tego samego chirurga co K.Ibisz i płaci krocie za brazylijski botoks.Jeśli chodzi o stylizację to : NUDA!!! Wolałbym ją zobaczyć w sukni Prady lub Diora.Butach Louboutina.Torebce Chanel.Płaszczu Burberry czy spodniach Levisa.Stylizacja w kanonie trendów się mieści ,ale nie za sprawą ubrań.Kolory fluo rządzą.Jak potoczy się jej kariera ? Może następnym razem zobaczymy ją na rozkładówce do Playboya.



środa, 29 czerwca 2011

Geometryczne ekscesy made in Finsk

Ostatnio w modzie nurt geometryczny przeżywa prawdziwy renesans.Wpisał się na stałe w projekty ubrań i butów.W znakomity sposób wykorzystują to projektanci na świecie jak również w Polsce. Świetnym przykładam polskich twórców jest choćby Agnieszka Maciejak czy Marcin Podsiadło.Liczni projektanci tworzą ciekawe w kształtach ubrania z zachowaniem jednolitej tekstury. Osobiście uwielbiam monochrom i minimalizm w ciekawej formie.Idealnym przykładam inspiracji geometrią są buty firmy Finsk.
Ciekawy kształt i prosta kolorystyka ale pozostaje pytanie ; jak w tym chodzić ?
Dla wielbicieli wygody i praktyczności powiem nie więcej niż tyle : Moda ponad wygoda! Umiejętność poruszania się w ów butach powinna skutkować przyznaniem dyplomu w dziedzinie akrobatyki.Proszę zauważyć jak ewoluował proces chodzenia na szczudłach , wcześniej wymagał drewnianych bali a dziś wystarczy założyć buty. Poziom trudności prawdopodobnie nie uległ zmianie. Swoją drogą firma Finsk powinna swoją kampanię reklamową opatrzyć hasłem :W naszych butach jesteś bliżej nieba.Jak kiedyś śpiewał Szymon Wydra ; ..do nieba nie chodzę bo jest mi nie po drodze.." Podejrzewam ,że i nie zbyt wygodnie. Nie o wygodę jednak tu chodzi.




sobota, 25 czerwca 2011

Ludzie mody: Maksymalnie skromy Maxwell

Fotograf o tajemniczym pseudonimie “Maxwell”, co z wolnego tłumaczenia znaczy Maksymalnie dobrze. Po rozmowie z Nim mogę powiedzieć, iż jest również maksymalnie skromny. Z biegiem czasu będzie o nim coraz głośniej, dlatego też warto wiedzieć kim jest. Czym jest dla niego fotografia? Kto jest jego autorytetem? Jakie ma podejście do życia?



Adam Kwiatkowski: Skąd u Ciebie zamiłowanie do fotografii?

Maxwell: Od kiedy pamiętam, mój tato zawsze zabierał mnie i mojego brata (który też jest fotografem) do swojej ciemni i tam pokazywał nam techniki wywoływania zdjęć. Opowiadał o fotografii i jej historii, uczył nas wszystkiego, co sam potrafił, od podstaw. Jestem mu za to wdzięczny, gdyby żył, myślę, że byłby ze mnie dumny. Od małego jestem związany z fotografią, ale dopiero od dwóch lat zająłem się tym zawodowo.

AK: Czy fotografowanie mody jest trudnym zajęciem? Pytam, ponieważ pracujesz w kontakcie z ludźmi, a interakcje międzyludzkie mogą nie być łatwe.

M: Czy trudnym? Hmm… Myślę, że to wszystko zależy od tego, jakim jest się człowiekiem. Zawsze mówię: “Jakie zdjęcia, taka publiczność; jaki fotograf, taki odbiór twoich prac”. Kiedy to mówię, mam na myśli – twoja świadomość i psychika musi być skierowana na dany projekt w 100%. W tym fachu liczą się dobre modelki, jeszcze lepsi projektanci, styliści i wizażyści, do których musisz mieć zaufanie. Na szarym końcu tej listy jest fotograf. Fotograf, który, tak naprawdę, musi wykonać najcięższą pracę, bo po sesji pochwały bądź słowa krytyki spadają właśnie na niego. “Ostatni będą pierwszymi” – to się sprawdza w tym fachu.



AK: Mój przyjaciel, który jest fotografem przez pewien etap w życiu miał swojego rodzaju obsesję na punkcie robienia zdjęć. Czy u Ciebie było podobnie? Czy miałeś taki etap w życiu? W jakich momentach fotografia przysłaniała Ci całe życie?

M: Nie, nie miałem takiego etapu. Może dlatego, że jestem fotografem mody i nie robię reporterki. Być może dlatego, że fotografia towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Sam nie wiem, ale myślę, że dzięki temu jeszcze się nie wypaliłem. Nadal biorę udział w wyścigu, w którym często ścigam się z samym sobą. Myślę, że pewnego dnia dogonię samego siebie. Fotografia jest całym moim życiem, ale nie daję się zwariować .Chcę robić jak najlepsze zdjęcia, chcę aby moja następna sesja była jeszcze lepsza. Natomiast kiedy sesja dobiega końca fotograf o pseudonimie Maxwell przestaje istnieć :) Następnego ranka idąc na sesje, chwytając aparat, znów budzi się dusza fotografa, który chce być najlepszy w tym co robi.

AK: Temat może płytki, ale wiem, że sporo osób chciałoby znać odpowiedź. Czy kiedykolwiek w życiu wykorzystałeś fakt bycia fotografem w celach podrywu?

M: Nie jestem gwiazdą rocka, srebrnego ekranu czy znanym sportowcem. Jestem tylko zwykłym szarym facetem, który stara się robić dobre zdjęcia, a na takich ludzi, fotografów, raczej dziewczyny nie zwracają uwagi.



AK: Twój pogląd na życie – szklanka do połowy pełna czy od połowy pusta(?)

M: Trzeba znaleźć równowagę we wszystkim co się robi. Trzeba do wszystkiego podchodzić z dystansem, a na kłopoty patrzeć jak na snujące się chmury. My jesteśmy niebem, a chmury niech sobie płyną. Czasami są to chmury burzowe, śniegowe, ale na twoim niebie zawsze – ale to zawsze – świeci słońce, które nigdy nie gaśnie. Trzeba o tym pamiętać… czasami go nie widać, ale to wcale nie znaczy, że go tam nie ma.


AK: Kto jest Twoim guru fotografii?


M: Człowiekiem, którego najbardziej cenię, i, można śmiało powiedzieć, że jest moim guru jest Marcin Tyszka. Cenię go za patrzenie na świat okiem obiektywu, a jako człowieka – za szczerość. Dzięki niemu w Polsce zaszła duża zmiana w fotografii modowej. Tyszka otworzył nam drzwi do zachodniego świata mody i jestem mu za to bardzo wdzięczny.

AK: Dlaczego wybrałeś fotografię mody, a nie np. portrety lub reportaże?

M: Lubię piękno człowieka, emocje i kreowanie innego świata, takiego, jaki jest na zewnątrz i wewnątrz nas. Modelka podczas sesji zmienia się w aktorkę, a fotograf w reżysera. Tworzymy zupełnie nowy, odrębny świat. Często jest to świat emocji, kolorów, przestrzeni i światła. Właśnie dlatego lubię fotografować modę.



AK: Z mojej wnikliwej analizy wynika, że jesteś samoukiem. Czy nie przeszkadza Ci to w karierze? Tym bardziej, iż żyjemy w czasach, gdzie liczy się dyplom.

M: Najwięksi fotografowie naszego stulecia nie kończyli żadnej szkoły fotograficznej, a mimo tego robili – i dalej robią – najlepsze zdjęcia. Liczy się wyczucie i czucie drugiego człowieka, a tego żadna, nawet najlepsza szkoła, cię nie nauczy. Możesz mieć dyplom Saint Martin (renomowana szkoła fotografii; najlepsza na świecie), ale bez pasji, bez tego czegoś jesteś tylko zwykłym facetem z aparatem. Bez uczucia i miłości do ludzi będziesz jak chodząca encyklopedia – mnóstwo wiedzy, a zero praktyki. Niestety wielu jest takich “fotografów”, którzy mają suchą wiedzę i, robiąc zdjęcia, skupiają się właśnie na technice, a nie na modelce, człowieku, emocjach itp. Robią zdjęcia, publikują je i zachwycają się: “ale dobre światło, ale boski kadr, co za ostrość”, a wyraz twarzy modelki nie ma znaczenia :( Mówiłem: jakie zdjęcia, taka publika :) Cieszy mnie fakt, że w Polsce jest bardzo wielu dobrych fotografów, którzy zwracają uwagę na modelkę i na emocje na jej twarzy. Dzięki temu polska fotografia przoduje na świecie i, mam nadzieję, że Polska zrodzi więcej takich talentów jak Marcin Tyszka.

AK: Twoja najbardziej pamiętna sesja…

M: Dla mnie każda sesja jest pamiętna, ponieważ na każdej sesji uczę się czegoś nowego i poznaję cudownych ludzi, z którymi na zdjęciach tworzymy magię lub przynajmniej staramy się tworzyć. Jeśli się nie udaje, to Photoshop nam w tym pomaga… haha ;)



AK: Marzenia(?) Plany na przyszłość(?) Festiwal w Cannes(?)

M: Jeszcze nie zrobiłem najpiękniejszego zdjęcia w moim życiu i, mam nadzieję, że kiedyś je zrobię. W Cannes ostatnio mój drugi ulubiony fotograf Peter Lindbergh miał swoją wystawę. Chciałbym być na jego miejscu. Kto wie… może kiedyś mi się to uda, a do tego czasu będę biec dalej w moim wyścigu. Życzę wszystkim fotografom, aby wasze zdjęcia były jak najlepsze, a moje trochę lepsze:)

Dziękuję za rozmowę .

piątek, 24 czerwca 2011

Marc Jacobs Unisex Cocktail Splash - Zapach Wakacji 2011



Na nadchodzące wakacje Marc Jacobs przygotował prawdziwą gratkę dla fanów jego zapachów. Perfumy z kolekcji Cocktail Splash w trzech różnych nutach zapachowych :

Cranberry (różowy) - owocowo-kwiatowy: żurawina, pomarańcze, wiciokrzew, czerwone porzeczki, piżmo i egzotyczne drewno
Curacao (niebieski) – szyprowo/owocowy: z cytrusy, fiołki, morele, gruszki, biały mech i piżmo.
Ginger (żółty) korzenny: imbir, kolendra, koniak, geranium, passiflora, rabarbar, piżmo i drzewo sandałowe.

Pojemność butelki to aż 300ml w cenie 239,00 dostępne w perfumeriach Douglas.
Przyznam się szczerze ,że mam zamiar zakupić któryś z zapachów , mam nadzieję iż będzie równie oryginalny jak Bang.