sobota, 23 lipca 2011

Ludzie Mody:Anna Piszczałka prawdziwa zwyciężczyni

Jako jedyna zgodziła się na wywiad, jako jedyna poświęciła mi czas, choć, jak wiadomo, ma go coraz mniej. Jak zwykle skromna i bardzo przyjazna. Jeszcze rok temu nikt o niej nie słyszał, jeszcze rok temu nie przypuszczała, że program „Top Model” tak odmieni jej życie. Choć nie wygrała go, jej kariera rozwija się prężnie! Czy ma szansę na karierę topmodelki (?), tego nie wiemy, ale na pewno daleko zajdzie.



Adam Kwiatkowski: Moje pierwsze pytanie będzie dotyczyło tego jak bardzo program zmienił Twoje życie: Czy bombardują Cię nowe propozycje pracy; czy udział w pokazie w Mediolanie przyniósł jakieś korzyści?


Anna Piszczałka: Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wcześniej dużo czasu poświęcałam nauce, gdyż przygotowywałam się do matury, którą zdałam w ubiegłym roku. Normalne życie – szkoła, dom. Pochodzę z małej miejscowości, która liczy niewiele ponad 200 mieszkańców. Moje życie przed programem „Top Model” nie było zbyt interesujące, tym bardziej, jeżeli porównamy je z moim życiem teraz. Po „Top Model” zmieniło się praktycznie wszystko – stale podróżuję po całej Polsce, biorę udział w pokazach i sesjach zdjęciowych. Mam teraz bardzo dużo pracy, nie mam czasu na odpoczynek. Pokaz w Mediolanie był dla mnie przełomowym momentem, w którym uwierzyłam w siebie, zaczęłam czuć, że mogę wszystko! Wyjście na pokazie w Mediolanie dodało mi skrzydeł. Teraz okaże się jak to wykorzystam.

AK: Jak się stało, że znalazłaś się na castingu? Jaka była reakcja rodziny na wiadomość, iż dostałaś się do programu – podchodzili do tego pomysłu sceptycznie czy też wspierali Cię i byli szczęśliwi?

AP: O castingu do „Top Model” dowiedziałam się z Internetu. Oglądałam wcześniej amerykańską wersję i pomyślałam, że taki casting to dla mnie wielka szansa. Moja rodzina podzieliła się na entuzjastów i sceptyków tego pomysłu. Wygrała jednak determinacja. Pojechałam i spróbowałam. Bracia i mama dopingowali, a babcia, jak mnie widziała w telewizji, to płakała ze wzruszenia.

AK Czy od dzieciństwa marzyłaś o tym by zostać modelką czy może pomysł narodził się później? Może chciałaś być zupełnie kimś innym?


AP: W dzieciństwie nie myślałam o byciu modelką, chociaż od zawsze marzyłam, żeby moje zdjęcia ukazały się w gazetach.



foto by Maxwell

AK: Jak, Twoimi oczyma, wygląda świat modelki? Większość ludzi uważa go za „zepsuty” świat.


AP:
Dużo mówi się o zagrożeniach czyhających na modelki, np. imprezy, narkotyki, surowe wymogi dotyczące wymiarów i wagi. Uważam, że te zagrożenia mnie nie dotyczą, chociaż obawa przed nimi jest zawsze. Ale wymiary i ciało mam naturalne bez trzymania diet i robienia czegoś specjalnego. Wydaje mi się, że jestem tak ukształtowana i na tyle silna psychicznie, że wspomnianych zagrożeń się nie boję.

AK: Co sądzisz o dziewczynach, które usiłują swoją karierę rozpocząć od zdjęć przedstawiających je nago, wykonanych w domu własną cyfrówką?

AP: Uważam, że takie dziewczyny powinny zgłosić się, poprzez wysłanie swoich zdjęć do profesjonalnych agencji, np. do takiej, w której obecnie się znajduję- D’vision.

AK: Z którego zdjęcia, które Ci zrobiono jesteś najbardziej zadowolona?

AP: Mam już za sobą wiele sesji i z każdej jestem zadowolona – na każdej uczyłam się czegoś nowego, zdobywałam doświadczenie. Mam kilka ulubionych zdjęć i ciężko mi jest wybrać najlepsze.

AK: Co sprawia, że się uśmiechasz?

AP: Kocham słońce! Ono sprawia, że się uśmiecham i nabieram sił.

AK: Lubisz?

AP:
Uwielbiam sport.

AK: Kochasz?

AP: Dużo radości sprawiają mi moje aktualne zajęcia – chodzę w pokazach mody, pozuje przed obiektywem aparatu, chodzę na castingi. Lubię mieć wypełniony po brzegi dzień, ale czasami też lubię sobie poleniuchować.

AK: Jak powszechnie wiadomo, modelki szybko przechodzą na emeryturę, a co potem? Jakie masz plany zawodowe i rodzinne na przyszłość – studia czy życie rodzinne?


AP: Na pewno pójdę na studia – jest to dla mnie bardzo ważne! W przyszłości chciałabym otworzyć własną działalność i założyć rodzinę.

Dziękuję za rozmowę!

5 komentarzy: