sobota, 25 czerwca 2011

Ludzie mody: Maksymalnie skromy Maxwell

Fotograf o tajemniczym pseudonimie “Maxwell”, co z wolnego tłumaczenia znaczy Maksymalnie dobrze. Po rozmowie z Nim mogę powiedzieć, iż jest również maksymalnie skromny. Z biegiem czasu będzie o nim coraz głośniej, dlatego też warto wiedzieć kim jest. Czym jest dla niego fotografia? Kto jest jego autorytetem? Jakie ma podejście do życia?



Adam Kwiatkowski: Skąd u Ciebie zamiłowanie do fotografii?

Maxwell: Od kiedy pamiętam, mój tato zawsze zabierał mnie i mojego brata (który też jest fotografem) do swojej ciemni i tam pokazywał nam techniki wywoływania zdjęć. Opowiadał o fotografii i jej historii, uczył nas wszystkiego, co sam potrafił, od podstaw. Jestem mu za to wdzięczny, gdyby żył, myślę, że byłby ze mnie dumny. Od małego jestem związany z fotografią, ale dopiero od dwóch lat zająłem się tym zawodowo.

AK: Czy fotografowanie mody jest trudnym zajęciem? Pytam, ponieważ pracujesz w kontakcie z ludźmi, a interakcje międzyludzkie mogą nie być łatwe.

M: Czy trudnym? Hmm… Myślę, że to wszystko zależy od tego, jakim jest się człowiekiem. Zawsze mówię: “Jakie zdjęcia, taka publiczność; jaki fotograf, taki odbiór twoich prac”. Kiedy to mówię, mam na myśli – twoja świadomość i psychika musi być skierowana na dany projekt w 100%. W tym fachu liczą się dobre modelki, jeszcze lepsi projektanci, styliści i wizażyści, do których musisz mieć zaufanie. Na szarym końcu tej listy jest fotograf. Fotograf, który, tak naprawdę, musi wykonać najcięższą pracę, bo po sesji pochwały bądź słowa krytyki spadają właśnie na niego. “Ostatni będą pierwszymi” – to się sprawdza w tym fachu.



AK: Mój przyjaciel, który jest fotografem przez pewien etap w życiu miał swojego rodzaju obsesję na punkcie robienia zdjęć. Czy u Ciebie było podobnie? Czy miałeś taki etap w życiu? W jakich momentach fotografia przysłaniała Ci całe życie?

M: Nie, nie miałem takiego etapu. Może dlatego, że jestem fotografem mody i nie robię reporterki. Być może dlatego, że fotografia towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Sam nie wiem, ale myślę, że dzięki temu jeszcze się nie wypaliłem. Nadal biorę udział w wyścigu, w którym często ścigam się z samym sobą. Myślę, że pewnego dnia dogonię samego siebie. Fotografia jest całym moim życiem, ale nie daję się zwariować .Chcę robić jak najlepsze zdjęcia, chcę aby moja następna sesja była jeszcze lepsza. Natomiast kiedy sesja dobiega końca fotograf o pseudonimie Maxwell przestaje istnieć :) Następnego ranka idąc na sesje, chwytając aparat, znów budzi się dusza fotografa, który chce być najlepszy w tym co robi.

AK: Temat może płytki, ale wiem, że sporo osób chciałoby znać odpowiedź. Czy kiedykolwiek w życiu wykorzystałeś fakt bycia fotografem w celach podrywu?

M: Nie jestem gwiazdą rocka, srebrnego ekranu czy znanym sportowcem. Jestem tylko zwykłym szarym facetem, który stara się robić dobre zdjęcia, a na takich ludzi, fotografów, raczej dziewczyny nie zwracają uwagi.



AK: Twój pogląd na życie – szklanka do połowy pełna czy od połowy pusta(?)

M: Trzeba znaleźć równowagę we wszystkim co się robi. Trzeba do wszystkiego podchodzić z dystansem, a na kłopoty patrzeć jak na snujące się chmury. My jesteśmy niebem, a chmury niech sobie płyną. Czasami są to chmury burzowe, śniegowe, ale na twoim niebie zawsze – ale to zawsze – świeci słońce, które nigdy nie gaśnie. Trzeba o tym pamiętać… czasami go nie widać, ale to wcale nie znaczy, że go tam nie ma.


AK: Kto jest Twoim guru fotografii?


M: Człowiekiem, którego najbardziej cenię, i, można śmiało powiedzieć, że jest moim guru jest Marcin Tyszka. Cenię go za patrzenie na świat okiem obiektywu, a jako człowieka – za szczerość. Dzięki niemu w Polsce zaszła duża zmiana w fotografii modowej. Tyszka otworzył nam drzwi do zachodniego świata mody i jestem mu za to bardzo wdzięczny.

AK: Dlaczego wybrałeś fotografię mody, a nie np. portrety lub reportaże?

M: Lubię piękno człowieka, emocje i kreowanie innego świata, takiego, jaki jest na zewnątrz i wewnątrz nas. Modelka podczas sesji zmienia się w aktorkę, a fotograf w reżysera. Tworzymy zupełnie nowy, odrębny świat. Często jest to świat emocji, kolorów, przestrzeni i światła. Właśnie dlatego lubię fotografować modę.



AK: Z mojej wnikliwej analizy wynika, że jesteś samoukiem. Czy nie przeszkadza Ci to w karierze? Tym bardziej, iż żyjemy w czasach, gdzie liczy się dyplom.

M: Najwięksi fotografowie naszego stulecia nie kończyli żadnej szkoły fotograficznej, a mimo tego robili – i dalej robią – najlepsze zdjęcia. Liczy się wyczucie i czucie drugiego człowieka, a tego żadna, nawet najlepsza szkoła, cię nie nauczy. Możesz mieć dyplom Saint Martin (renomowana szkoła fotografii; najlepsza na świecie), ale bez pasji, bez tego czegoś jesteś tylko zwykłym facetem z aparatem. Bez uczucia i miłości do ludzi będziesz jak chodząca encyklopedia – mnóstwo wiedzy, a zero praktyki. Niestety wielu jest takich “fotografów”, którzy mają suchą wiedzę i, robiąc zdjęcia, skupiają się właśnie na technice, a nie na modelce, człowieku, emocjach itp. Robią zdjęcia, publikują je i zachwycają się: “ale dobre światło, ale boski kadr, co za ostrość”, a wyraz twarzy modelki nie ma znaczenia :( Mówiłem: jakie zdjęcia, taka publika :) Cieszy mnie fakt, że w Polsce jest bardzo wielu dobrych fotografów, którzy zwracają uwagę na modelkę i na emocje na jej twarzy. Dzięki temu polska fotografia przoduje na świecie i, mam nadzieję, że Polska zrodzi więcej takich talentów jak Marcin Tyszka.

AK: Twoja najbardziej pamiętna sesja…

M: Dla mnie każda sesja jest pamiętna, ponieważ na każdej sesji uczę się czegoś nowego i poznaję cudownych ludzi, z którymi na zdjęciach tworzymy magię lub przynajmniej staramy się tworzyć. Jeśli się nie udaje, to Photoshop nam w tym pomaga… haha ;)



AK: Marzenia(?) Plany na przyszłość(?) Festiwal w Cannes(?)

M: Jeszcze nie zrobiłem najpiękniejszego zdjęcia w moim życiu i, mam nadzieję, że kiedyś je zrobię. W Cannes ostatnio mój drugi ulubiony fotograf Peter Lindbergh miał swoją wystawę. Chciałbym być na jego miejscu. Kto wie… może kiedyś mi się to uda, a do tego czasu będę biec dalej w moim wyścigu. Życzę wszystkim fotografom, aby wasze zdjęcia były jak najlepsze, a moje trochę lepsze:)

Dziękuję za rozmowę .

9 komentarzy:

  1. We are wondrously created with great healing capabilities.


    my site flex belt review

    OdpowiedzUsuń
  2. The signals connect with concentrated nerve regions, which in turn spread the signal to the entire abdominal area.


    Feel free to surf to my web-site Flex Belt Coupons

    OdpowiedzUsuń
  3. Benefits will almost certainly be shown if utilised 30 minutes each and every day.



    my website ... flex belt Coupon

    OdpowiedzUsuń
  4. Thanks in favor of sharing such a pleasant thought, article is nice, thats why
    i have read it entirely

    My web blog - meble dziecięce

    OdpowiedzUsuń