poniedziałek, 5 grudnia 2011

Ludzie mody: urocza i szczera Marzena Pokrzywińska

Charakterystyczna uroda.Pełna uroku osobistego i profesjonalizmu.Wybiegi w Mediolanie ,Paryżu czy Nowym Yorku to tylko kwestia czasu.Kogo popiera?Co łączy ją z Michałem Szulcem?I co będzie robić na stare lata?Odpowiedzi poniżej.Jedyna i niepowtarzalna Marzena Pokrzywińska.



Adam Kwiatkowski:W jakich okolicznościach i z czyjej inicjatywy postawiłaś pierwszy krok w branży?

Marzena Pokrzywińska:Zaczęło się całkiem niewinnie ,mianowicie poszłam na casting z koleżanką, która chciała spróbować swoich sił w modelingu i tam zostałam zauważona.

A.K:Czy życie modelki niesie ze sobą ciągłe pasmo sukcesów?Czy równie często zdarzają Ci się miażdżące porażki?


M.P:Z tym bywa różnie,to zależny od dziewczyny i szczęścia.Jednak często nie jest tak różowo,jakby się mogło wydawać.Na wiele rzeczy dziewczyny nie mają wpływu.To znakomita lekcja pokory.

A.K:Czy były sytuacje w twojej karierze w których chciałaś rzucić wszystko i zmienić swoje życie?


M.P:Oj,bardzo wiele razy,pewnie też dlatego nie zrobiłam kariery.




foto by Wojtek Rudzki


A.K:Jakie relacje łączą Cię z Michałem Szulcem?Projektant - muza?Czy może coś innego?


M.P:Z Michałem jesteśmy na stopie koleżeńskiej.Mam jednak ogromy szacunek do tego kim jest i do tego co tworzy jako projektant.

A.K:Co chciałabyś zmienić w sposobie postrzegania modelek przez innych ludzi?

M.P:Fajnie by było,gdyby ludzie zobaczyli,że życie modelki to ciężka praca,taka jak każda inna.Dziewczyny często wyjeżdżają za granice w wieku 15 i muszą radzić sobie same. Wymaga to sporej odwagi i uczy odpowiedzialności.


A.K:Carmen Dell'Orefice niedawno skończyła 80 lat i nadal pracuje.Czy podobnie jak ona,chciałabyś by twoja kariera trwała tak długo?

M.P:Absolutnie nie ,w wieku 80 lat mam nadzieje,że będę już na emeryturze.(śmiech)

A.K:Wielokrotnie słyszymy o modelkach których restrykcyjne diety doprowadzają do anoreksji,ba słyszeliśmy nawet o przypadkach odżywiania się nasączonymi wacikami. Czy w polskim modelingu stosuje się podobne praktyki?


M.P:Doszły mnie słuchy o wacikach,muszą być pyszne!(śmiech) A tak poważnie,to większość modelek je bardzo dużo i nie muszą stosować żadnych diet.

A.K:Czy uważasz,że modelki w rozmiarze 40 + zrewolucjonizują wybieg.

M.P:Mam taką nadzieje! Nie ma nic bardziej apetycznego,niż dziewczyna o pełnych kształtach. Sama pracuje w agencji modelek i jestem w trakcie poszukiwania dziewczyn w takich rozmiarach,ponieważ jest coraz większe zapotrzebowanie na modelki plus size.

A.K:Każda modelka cechuje się czymś szczególnym co ją wyróżnia.Jak myślisz co jest twoim największym atutem.

M.P:
Myślę,że dystans do siebie i pracowitość.



foto by Łukasz Ziętek

A.K:Jakich sukcesów życzyła byś sobie na przyszłość.

M.P:Moim największym zawodowym marzeniem była by sesja z Terrym Richardsonem.

Dziękuję za rozmowę.

poniedziałek, 14 listopada 2011

środa, 9 listopada 2011

Ludzie mody:Robert Ryżek – model z charakterem

Znana twarz na polskich wybiegach , model numer jeden, pełen osobistego uroku i intelektu. Swoją postawą łamie stereotypy ubogiego intelektualnie ” wieszaka na ubranie „. Jaki jest , jakie ma marzenia, z kim chciałby pracować w przyszłości i jak to się stało, że jest w tym miejscu i czasie?


Robert Ryżek by Bernard Michael Gueit

Adam Kwiatkowski: Jak to się stało, że znalazłeś się w tym miejscu, w którym stoisz ? Kto lub co skusiło Cię do podjęcia decyzji by pójść drogą modelingu?


Robert Ryżek: To była długa droga, przeplatana spontanicznością, trudami, potem i łzami, ale również radością i bezcennymi chwilami, które pozostaną na zawsze w pamięci. Jak się stało, że pojawiłem się w Warszawie? (moment zastanowienia…) Właśnie w tym miejscu pojawia się spontaniczność. Przyjechałem do Warszawy na tydzień, a po powrocie do Kamienia Pomorskiego, skąd pochodzę, oznajmiłem rodzicom, że się przeprowadzam. I tak sobie tutaj stoję na środku pokoju…i dziękuję tym, którzy byli w odpowiednim czasie i miejscu.
Natomiast jeśli chodzi o moją drogę życiową, to zawsze chciałem być aktorem. Raczej nie myślałem o modelingu i nic mnie nie kusiło by ruszać w tym kierunku. A jednak… praca modela ma bardzo dużo wspólnego z aktorstwem. Często trzeba wcielać się w różne postacie i oddać odpowiednio zabarwienie sytuacji.

A.K: Pomysł na bycie modelem spotkał się z dezaprobatą Twojego otoczenia? Czy rodzice wyrażali głośno swoje niezadowolenie ? Każdy rodzic chce, aby jego dziecko miało ustabilizowane życie, czego nie gwarantuje „ten” zawód.
R.R: Oczywiście, każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka jak najlepiej. Najważniejsze dla moich rodziców jest to, żebym skończył studia, zdobył tytuł Magistra i szedł przez życie z uśmiechem na twarzy. Nie miałem wątpliwości, że mój pomysł spotka się ze złymi opiniami, ale na szczęście były też dobre, które podtrzymywały na duchu. Słyszałem zdania typu: „…po co to robisz, strata czasu…”, czy „wyżej srasz niż d… masz”. Najważniejsze to pozytywne myślenie, wiara w siebie poparta działaniami i wysyłanie pozytywnej energii ludziom.

A.K: Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w tym biznesie? Może żałujesz, że poszedłeś tą drogą?

R.R:
Moja pierwsza sesja fotograficzna odbyła się we Wietnamie, gdzie pojechałem na wakacje i spędziłem tam niezapomniane cztery miesiące. Była to sesja dla tamtejszego magazynu modowego. Tak się zaczęło. Potem – nagranie dla telewizji i kolejne sesje. Nigdy w życiu nie byłem tak zdenerwowany, jak wtedy… Po pewnym czasie odkryłem w tym przyjemność wymieszaną z dreszczykiem emocji, to było jak eliksir szczęścia…


Robert Ryżek by Łukasz Dziewic

A.K: Wiele osób, z pewnością, chciałoby wiedzieć, jaki jest Robert Ryżek…

R.R: Wesoły, pozytywnie nastawiany do świata i ludzi, zawsze uśmiechnięty. Jestem dobrym człowiekiem, który dąży do swoich celów, ale nie za wszelką cenę. Lubię się zatrzymać i podać pomocną dłoń drugiej osobie. Przyjaciele mówią: „kiedy go potrzebuję zawsze jest”; ale na moją przyjaźń trzeba sobie zasłużyć.

A.K: Powiedz mi szczerze, jaki z Twoich sukcesów cieszy cię najbardziej i dlaczego?


R.R: Hmm… myślę, że każde zlecenie, które dostaję jest wyjątkowe i podchodzę do niego tak samo profesjonalnie. Niedawno uczestniczyłem w nagraniu filmu przedpokazowego, miałem okazję i przyjemność współpracować z reżyserem Xawerym Żuławskim. To było wspaniałe doświadczenie.

A.K: Jak, Twoimi oczyma, wygląda świat modela? U większości ludzi zajęcie to budzi kontrowersyjne opinie.

R.R:
Jak wygląda świat modela? Tak samo jak świat osoby medialnej. Jak w każdej grupie społecznej, czyhają na nas zagrożenia i jesteśmy na nie narażeni. Najważniejsze to nie dać się zwariować i pochłonąć przez ten świat. Pamiętaj, to nie jest zależność. Żyjesz w zepsutym świecie, ale to nie znaczy, że musisz być zepsuty.
A.K: Jakie masz przesłanie do wszystkich chłopaków, którzy chcieliby spróbować swoich sił w modelingu, lecz boją się presji otoczenia i opinii innych?

R.R: Bądźcie sobą, bez tzw. „parcia na szkło”. Ważna jest pokora, dużo pracy na sobą, wiara w siebie, pozytywne nastawienie i uśmiech na twarzy. Im prędzej uodpornimy się na presję, tym lepiej! Będzie ona nam towarzyszyć przez całe życie – szable w dłoń i głowa dumnie do góry! (śmiech )

A.K: Co widzisz, gdy patrzysz w swoją przyszłość? Paryż? Mediolan? Nowy York ? Jakie jest twoje największe marzenie zawodowe? Do jakiego szczebla kariery chciałbyś dojść?? Gdzie widzisz siebie za kilka lat?

R.R: Paryż, Mediolan, a potem – jak wisienka na torcie – Nowy York… hahaha… żartuję. Moim największym marzeniem zawodowym jest zrobienie kampanii dla wielkich zagranicznych marek. Marzy mi się udział w sesji z takimi osobami jak John Kortajarena, Sasha Pivovarova czy Anna Jagodzińska. Chciałbym wejść jak najwyżej się da, ale zobaczymy ile ma szczebli i jak długa jest ta moja drabina (śmiech).

poniedziałek, 7 listopada 2011

Wydarzenie : Poland Fashion Week

Czwartek.27-30 październik 2011.Łódź.Miasto staje się polskim Mediolanem.
Stolicą Polskiej mody.Godzina 14-wysiadam z pociągu.W podekscytowaniu szukam miłego taksówkarza,który przetransportuje mnie z punktu A do punktu B.Poruszanie się w mieście,którego się nie zna bez taksówki może sprawiać problem.Tym bardziej jeśli pakujesz całą szafę by wszystko mieć pod ręką.Mało czasu ,dużo przygotowań.Trzeba wyglądać nieskazitelnie.Nie można pozwolić sobie ma błędy.Ludzie z branży czekają.Trzeba zrobić wrażenie.Pakuje potrzebne rzeczy.Ruszam.Dużo pokazów.Trzeba zaszczycić swoją osobą jak najwięcej z nich.Perełką oczywiście jest pokaz z udziałem Jeremiego Scotta.Trzeba być jednak patryjotą i wesprzeć polskich projektantów.Brawa dla nich są cudowni,uzdolnieni i troszeczkę szaleni,ale w pozytywny sposób.Zachwycili.Szczególnie nasi przyjaciele Marcin Podsiadło i Michał Szulc.Ale to nie dziwi.Osobistym odkryciem była dla mnie kolekcja Natashy Pavluchenko.Znakomita.I choć Tomasz Jacyków twierdził,że to nie Mediolan to ja sądzę,że to coś więcej.Dziękuję wszystkim za tak wspaniały czas,atmosferę i wspomnienia.Można znaleźć rzeczy o które można mieć pretensje,ale o tym nie warto pisać.Dziękuję za akredytację i liczę na kolejne w przyszłych edycjach.Niezapomniane wrażenia i przeżycia.





Łukasz Szeląg/Michał Tuliński/Fashion Week Poland

czwartek, 8 września 2011

Ludzie Mody:Anna Poniewierska idealistka z marzeniem.

Idealistka.Nie pragnie rozgłosu.Nie dąży po trupach do celu.Realizuje marzenia.Nie znosi bierności.Uwielbia proces tworzenia.Kocha ubrania i nadaje im życie,dopieszcza w każdym calu.Chce sprawić przyjemność innym poprzez tworzenie kreacji.Dąży do samorealizacji.Żal było by stracić taki skarb.


Adam Kwiatkowski:Jakie jest Genesis twojej przygody z modą?

Anna Poniewierska:Już kiedy byłam nastolatką, chciałam mieć ubrania, których nie można było dostać w sklepach,natomiast w domu nikt nie potrafił szyć.Postanowiłam więc ,że muszę wziąć sprawy we własne ręce.Zdałam do szkoły odzieżowej a później na projektowanie w ASP Łódź ,później dostałam staż w Elle.

A.K:Czy projektant podobnie jak inni artyści cierpi na swoisty ból istnienia?


A.P:
Rzec by można ,bardziej ból tworzenia.Pracujesz z tkanina na manekinie,czekasz na moment aż sam siebie zaskoczysz.Nagle czujesz kompletną niemoc!To bardzo irytujący stan, rzeczywiście podobny do tego, kiedy stoisz przed sztalugą a twoja ręką cię nie słucha.



A.K:James Brown śpiewał "...this is a men world.." Jak sądzisz,świat mody to świat kobiet czy mężczyzn?

A.P:Myślę,że tak samo jest to świat mężczyzn jak i kobiet.

A.K:Czy doświadczenie jako szefowej działu mody magazynu ELLE,pomogło Ci w jakiś sposób w tworzeniu debiutanckiej kolekcji?


A.P:Nie wiem czy bycie szefową.Na pewno praca w magazynie, gdzie przez lata pracujesz z ubraniami ich fakturami, kolorami, składasz je w zestawy.Ubierasz modelki, gwiazdy i ludzi o niestandardowej sylwetce.Uczysz się patrzenia, pewnego wyczucia w pracy z ludźmi.



A.K:Czy nie boisz się,że po spektakularnym debiucie w 2009r, twoja kariera jako projektantki stanie w miejscu?


A.P:
Może to tak wyglądać,ale tak nie jest! Był w międzyczasie pokaz na FW w Łodzi a nowa kolekcja jest już gotowa i czeka na możliwość prezentacji.Nie jestem jeszcze na tym etapie, że sponsorzy sami dzwonią do mnie z propozycją współpracy.Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę ile potrzeba pieniędzy, żeby zrobić pokaz? Mogę zapewnić, że nie odpuszczam poziomowi kolekcji, każda rzecz jest przeze mnie wymyślona i dopracowana w każdym detalu.W październiku będzie można to zobaczyć!

A.K:Czy tworzenie geometrycznych projektów jest trudne?(od strony technicznej)

A.P:
W moim wydaniu jest trudne bo szukam nowego rozwiązania dla każdej rzeczy.Nie używam gotowych form, które są modelowane.Przy każdej kolejnej rzeczy zaczynam jakby od początku,nie odnoszę się do tzw,patentów, szukam na nowo jednocześnie mając na uwadze spójność kolekcji. Szycie też jest inne, często ręczne, dyskretne,nie lubię jak widać szycie,guziki,zipy, zaburza to odbiór całości.


A.K:Szklanka do połowy pełna czy od połowy pusta.

A.P:Od połowy pusta ponieważ bardziej myślę o tym co przede mną a nie o tym co za mną.

A.K:Czego można Ci życzyć na przyszłość?Jaki szczebel kariery w pełni cię usatysfakcjonuje?

A.P:Kariera do duże słowo.Nie chodzi mi o rozgłos.Chciałabym, żeby kobiety nosiły moje ubrania, czuły się w nich wyjątkowo i chciały mieć następne.Chciałbym, też stworzyć bardzo limitowaną linie dla dużej,niekoniecznie drogiej marki.Na razie to tyle.

Dziękuję za rozmowę.

środa, 31 sierpnia 2011

Przyjaźń towar deficytowy?

Często słyszę,że żyjemy w takich a nie innych czasach.Oczywiste jednak jest,że to ludzie tworzą czasy, to ludzie sprawiają,że świat jest taki a nie inny - dobry lub zły.Naturalne jest,że nikt nie chce przyznać się do błędu i powiedzieć "mea culpa".Czy w czasach nam obecnych,wśród ludzi z którymi się stykamy możliwa jest przyjaźń?Czy ludzie egoistyczni i znieczuleni na los innych mogą doświadczać przyjaźni?Prawdziwej przyjaźni?Do nie dawna sądziłem,że przyjaźń jest czymś naturalnym, nieodzownym elementem naszej egzystencji.W ostatnim czasie mam wątpliwości i zaczynam korygować własne wnioski.Jaka była by Wasza reakcja gdyby po latach przyjaźni z drugą osobą,ta odstawiła by was na boczny tor tylko dlatego ,że znalazła partnera.Partnera którym podobno,wcale nie jest zainteresowana i jest z nim dla tzw. fanu. Coraz trudniej przychodzi mi w to wierzyć.Czy poświęcanie wieloletniej przyjaźni dla nowej miłostki jest warte świeczki?Czy miłość może istnieć bez przyjaźni? Czy można budować związek w którym brak przyjaźni?Jak długo przyjaciel powinien znosić permanentny brak zainteresowanie jego osobą i jego sprawami, wieczny brak czasu?Czy to w ogóle jest przyjaźń obustronna?Przyjaźń to drogocenny kwiat, zaniedbany uschnie.Wymaga pielęgnacji i troski.Czy przyjaźń z niedojrzałą emocjonalnie osobą, potrafiącą jedynie czerpać korzyści,nie dając od siebie w zamian nic,może mieć miejsce? Przecież przyjaźń to związek co prawda przyjacielski ale jednak związek a w nim strony mają zarówno prawa jak i obowiązki.Czy można przeżywać,aż taką miłość by odsuwać się od przyjaciół? Przyjaciół który byli wierni i pomocni,którzy trwali na długo przed i będą trwać długo po przelotnym zauroczeniu.Wysłuchiwali żali, pocieszali po kolejnych nieudanych związkach,dawali siły i prowadzili dalej przez życie.Czy w pewnym stopniu nie dzięki nim jest się w tym miejscu w którym się jest?Zraniona przyjaźń boli bardziej od zdradzonej miłości.Jak ukarać niewiernego przyjaciela?Czy w ogóle można karać przyjaciół? Czy taki zabieg nie doprowadzi do degradacji przyjacielskich uczuć? Przyjmijmy,że nie można skarcić przyjaciela,który jest moralną kurtyzaną.W takim razie jak odpłacić mu za nasze cierpienie,gdy rozmowa nic nie daje?Musi być dobry i zły policjant.Dla równowagi.Czy jak łaskawy Bóg mamy wybaczać i czekać na nawrócenie ? Nie jestem pewien,bo choć człowiek stworzony na jego obraz i podobieństwo nie ma boskiej cierpliwości.

W moim przekonaniu,przyjaźń to trudniejsze uczucie niż miłość.Jesteśmy razem ale oddzielnie.Nie możemy pozwolić by przyjaciel czuł się zaniedbany.Naszym obowiązkiem jest pielęgnacja tego uczucia,tak długo by przetrwało całe nasze życie.Jak uważacie lepiej mieć w życiu miłość bez przyjaźni czy mieć przyjaciela ale nie zaznać
miłości?



sobota, 6 sierpnia 2011

Ludzie Mody:Michał Sadowski adept sztuki

Każda osoba przedstawiona w tym cyklu to bezsporna indywidualność.Michał bez wątpienia należy do tego grona.Postawą udowadnia ,że młody człowiek może być bardzo dojrzały i ambitny.Idzie przed siebie mino wszystko,choć jest idealistą ,twardo stąpa po ziemi.Multitalent.Każde doświadczenie jest dla niego lekcją która czegoś uczy.




Adam Kwiatkowski:Jak to się stało ,że znalazłeś się w tym miejscu w którym stoisz ?Kto lub co skusiło Cię do podjęcia decyzji by pójść drogą modelingu?

Michał Sadowski:
Z pewnością nie znalazłbym się tutaj,gdybym nie dążył swoja drogą. Od dziecka wyznaczałem sobie jasne,klarowne cele.Ich realizacja sprzyjała wystąpieniu cech przydatnych w modelingu.Upór,samozaparcie i swoboda,które od przedszkolnych lat sprzyjała występom publicznym.Bycie w centrum uwagi zawsze sprawiało mi dużo satysfakcji.Szukałem spełnienia biorąc udział w kółku teatralnym oraz licznych występach tanecznych,lecz dopiero modeling okazał się doskonałym polem do zaprezentowania indywidualności i emocji.Wrodzona energia i ekspresja mają ujście na wybiegu oraz podczas sesji zdjęciowych.Od czasu założenia konta na portalu społecznościowym "maxmodels" upłynął rok. Ten ruch okazał się przełomowym. Po niedługim czasie zainteresowało się mną wiele agencji,w tym agencja matka,UNITED FOR MODELS.

A.K:Czy pomysł na bycie modelem spotkał się z aprobatą twojego otoczenia?
Czy rodzice nie protestowali ? Przecież wiemy ,że każdy rodzic chce aby
jego dziecko miało ustabilizowane życie.


M.S:
Podejmując jakąkolwiek decyzje trzeba liczyć się z konsekwencjami.Tym bardziej jeśli ona decyzja wpływa w jakimś stopniu na najbliższe otoczenie.Rodzice obdarzyli mnie dużą autonomią oraz zaufaniem,mimo to moja praca w charakterze modela wymagała przedyskutowania.Początkowo rodzicom było trudno zaadoptować się w nowych warunkach, jednak dziś, gdy udowodniłem że potrafię pogodzić szkolne obowiązki z pracą są spokojniejsi.Stanowią dla mnie wsparcie.Z dumą i uznaniem oglądają moje nowe publikacje i trzymają kciuki za to co będzie "jutro".

A.K:Jak wyglądały pierwsze kroki w tym biznesie , czy nie żałujesz ,że
poszedłeś tą drogą ?


M.S:Myślę, że nadal znajduje się gdzieś blisko "startu". Może już nie raczkuję w świecie modelingu,ale cały czas zdobywam nowe doświadczenie.Wyznaje zasadę, że czas ma stwórcze działanie,a ten zawód wymaga czasu przepełnionego poświeceniem i zdobywaniem wiedzy.Posiadam też wiedzę fundamentalną - dla pasji warto się poświęcać i wypalać by znów móc zapłonąć żywym płomieniem. Nie żałuję tej decyzji.Bagaż doświadczeń, jaki wyniosę z modelingu jest bezcenny.

A.K:Wiele osób z pewnością chciało by wiedzieć jaki jest Michał Sadowski ?
W kilku słowach jaki jesteś ?


M.S:
Michał Sadowski to młody optymista - jeden z wielu młodych ludzi zasilających kule ziemską. Ma wiele twarzy, a umiejętności aktorskie pomagają i w życiu i w modelingu. Michał = indywidualista. Ma swój styl, tworzy własny wizerunek bacznie obserwując swoich idoli. Czerpie inspiracje z życia, dlatego też nikogo nie naśladuje.Cechuje go empatia i wrażliwość.Zna swoją wartość, dzięki czemu z łatwością zdobywa rzetelna wiedzę o sobie i ludziach.Kiedyś król parkietu,dziś wyrażą siebie w inny sposób.Nie boi się- to ważne.Jest odporny na plotki i zawiść.Prowadzi zdrowy tryb życia,gdzie punktem numer jeden jest uśmiech - to on zmienia nas zmienia nas samych.


A.K:Twój największy sukces ?

M.S:
Każdy krok, jaki do tej pory podjąłem w tym zawodzie - traktuje jak sukces, przy czym wierzę, że coś spektakularnego dopiero przede mną.Do tej pory za największe osiągnięcie mogę uznać okładkowa sesję polskiego magazynu Fashion Magazine

A.K:Czy spotykasz się z niepochlebnymi słowami dotyczącymi twojej pracy ?
Jeśli tak , to jak sobie z nimi radzisz ?


M.S:
Każda praca jak i zajęcia, które wykonujemy wiążą się ze słowami krytyki jak i wyrazami uznania.Praca modela dla wielu ludzi to jednak jedynie pochwała próżności. Określanie,że w tym zawodzie trzeba tylko wyglądać jest mylne.Z naszej strony wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami : poświęcony czas,czasem zdrowie,dbałość o dobra formę zarówno psychiczna jak i fizyczną.Nie jest to tak proste jak się wydaje.Podczas krótkiego czasu pracy spotkałem się przede wszystkim z bardzo dużym uznaniem,podziwem i wsparciem ze strony znajomych, przyjaciół i rodziny jak i obcych to bardzo miłe i budujące. Sporadycznie, ale tez pojawiają się słowa krytyki, które tylko mobilizują mnie do dalszego działania i chęci realizacji własnych celów.

A.K:Jakie masz przesłanie do wszystkich chłopaków którzy chcieli by
spróbować swoich sił w modelingu lecz boją się presji otoczenia i opinii innych ?


M.S:Nie można słuchać podszeptów i opinii osób pobocznych. Jeśli Wasza zdolność, samoocena działa bez zarzutów i posiadacie wszelkie predyspozycje - działajcie. Mam tu na myśli nie tylko cechy wyglądy zewnętrznego, ale też charakter, który powinien posiadać cechy odwagi i wytrzymałości. Świat modelingu nie jest hermetyczny ?! , a rynek jest otwarty na młodych ludzi. Wystarczy chcieć, by Wasze marzenia wreszcie się spełniły. Trzymam mocno kciuki.


A.K:Co widzisz gdy patrzysz w swoją przeszłość ? Paryż?Mediolan?Nowy
York ?Jakie jest twoje największe marzenie zawodowe?Do jakiego szczebla
kariery chciałbyś dojść? I gdzie widzisz siebie za kilka lat ?


M.S:
W moim słowniku przeszłość i przyszłość nie istnieje. Istnieje tylko teraźniejszość nasączona ciągłym głodem doświadczeń i przepełniona pasją. Jestem kreatywny i mocno wierzę w to,że nawet gdybym nie był modelem mój czas wyglądałby kolorowo. Paryż, Mediolan ... to przede wszystkim możliwość poznania jaką oferuje mi ten zawód. Oczywiste jest to, że chciałbym być jak najlepszy w tym co robię, sprawdzając się w nowych rolach. Mam 19 lat i jestem idealistą- wierzę ,że mogę przenosić góry.Pokora pozwala mi również na snucie planów niezwiązanych ze światem modelingu. Grunt to iść ciągle naprzód.

Dziękuje za rozmowę.